Pamięć, która przeżywa sesję
Asystent, który każdą rozmowę zaczyna od zera, jest bardzo dobrym nieznajomym. Jest wygadany, jest pomocny i za tydzień znów zapyta, który z Twoich klientów płaci po terminie. Pamięć oddziela narzędzie, które obsługujesz, od agenta, któremu delegujesz — a zrobienie jej dobrze polega głównie na decydowaniu, czego nie trzymać.
Trzy rodzaje pamięci, a trudny jest tylko jeden
Pamięć robocza to bieżące zadanie: co robimy teraz, co już próbowaliśmy, co model musi mieć przed sobą. Mieszka w oknie kontekstu i ma być wyrzucona. Nie ma tu czego rozwiązywać.
Pamięć semantyczna to to, co jest prawdą: ta osoba jest kontaktem w finansach, ten dostawca ma dwutygodniowy czas realizacji, ten projekt kończy się w marcu. Jej miejsce jest w grafie, z pochodzeniem — i to ona sprawia, że agent jest użyteczny sześćdziesiątego dnia.
Pamięć epizodyczna to to, co się wydarzyło: we wtorek agent zredagował to, Ty odrzuciłeś, a oto powód, który podałeś. Tę pamięć pomija prawie każdy, a to właśnie ona sprawia, że agent się poprawia, a nie tylko trwa.
Trudne nie jest przechowanie żadnej z nich. Trudne jest zdecydowanie, co awansuje z pierwszej do drugiej i trzeciej — bo agent, który zapisuje wszystko, staje się bezużyteczny w jakiś miesiąc.
Awans, nie akumulacja
Naiwny projekt dokleja wszystko: każdą wiadomość, każdy dokument, każdy wniosek. Po kilku tygodniach wyszukiwanie zaczyna zwracać rzeczy, które kiedyś były prawdą, pewność agenta przestaje śledzić rzeczywistość, a całość trzeba wyczyścić.
Lepsza reguła brzmi: fakty awansują świadomie, a awans jest tani do cofnięcia.
Awansuj to, co stabilne — rola osoby, powracające ograniczenie, preferencja wyrażona dwa razy. Nie awansuj tego, co chwilowe — nastroju, jednorazowego wyjątku, kroku pośredniego. Awansuj z pochodzeniem: co to powiedziało, kiedy i z jaką pewnością. I doklejaj wyzwalacz przeglądu do wszystkiego, co może wygasnąć: daty końca umowy, roli zmieniającej się przy reorganizacji.
Zapominanie jest funkcją
Ludzka pamięć zanika z dobrych powodów: zatrzymuje użyteczne i pozwala reszcie wyblaknąć, dzięki czemu nie jesteśmy sparaliżowani przez nieistotne.
Agent potrzebuje tego samego, wdrożonego świadomie. Fakty niosą pewność, która zanika bez wzmocnienia. Fakty zaprzeczone są zastępowane, a nie kasowane, więc historia tego, w co agent wierzył, pozostaje odtwarzalna. Cokolwiek nietknięte przez rok zostaje oznaczone, a nie po cichu uznane za prawdę.
To jest też miejsce, w którym prywatność przestaje być dokumentem, a staje się architekturą. Agent, który zapomina z założenia, trzyma mniej — więc mniej może wyciec, mniej można zająć i mniej będzie się żałować.
Rzeczy, których nie wolno zapisywać
Część informacji powinna przejść przez pamięć roboczą i nie pójść dalej. Szczegóły zdrowotne rzucone mimochodem. To, co współpracownik powiedział o innym współpracowniku. Cokolwiek o osobie, która nigdy nie zgodziła się być w grafie Twojego agenta.
Właściwym domyślnym ustawieniem jest to, że awans do pamięci długoterminowej jest jawną decyzją z regułą za nią, a nie automatyczną konsekwencją tego, że agent coś zobaczył. Jeśli agent osobisty ma dostać zaufanie do czyjegoś życia, ciężar powinien leżeć po stronie zapisywania, a nie pamiętania o kasowaniu.
Dlaczego to argument za lokalnością
Wszystko powyżej łatwiej jest naprawdę zrobić, gdy pamięć jest na Twojej maszynie.
Graf, który trzymasz, da się obejrzeć, poprawić, zarchiwizować i zniszczyć. Możesz zobaczyć, co Twój agent sądzi o Twojej rodzinie, i usunąć węzeł. Tego hostowany asystent nie zaoferuje wiarygodnie, niezależnie od tego, jak dobra jest polityka prywatności — bo uczciwa wersja „usuń moje dane” wymaga, żeby dane najpierw były tam, gdzie masz nad nimi kontrolę.
- pamięć agenta
- pochodzenie
- zapominanie
- prywatność